Polski | English
Tu jesteś: Strona główna » Recenzje » 12.08.2011 - Berlin, Konzerthaus
Aktualności
Kanał RSS




Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus jest orkiestrą dla najzdolniejszych absolwentów wszystkich uczelni muzycznych w kraju. Naszym celem jest stworzenie im warunków dla artystycznego debiutu. Zapewniamy kontynuację profesjonalnej edukacji pod kierunkiem wybitnych znawców sztuki.


12.08.2011 - Berlin, Konzerthaus

Koncert w ramach 12. Young Euro Classic Festival w Berlinie

Kiedy przyjadą Polacy, zaczyna się festiwal.
Można by prawie stwierdzić, że dopiero wtedy, gdy młodzi Polacy wchodzą na scenę Konzerthaus, zaczyna się festiwal „young.euro.classic". Tak było i tym razem. "Polska Orkiestra Sinfonia luventus" w pewnym sensie za nic ma swoją młodość i  prawie od razu daje się poznać jako zespół profesjonalny. Gra niepowierzchownie, z przekonaniem, werwą, temperamentem. Dlatego też słusznie wybrała "Symfonie fantastyczną" Berlioza jako mocny finał swojego programu i przez blisko godzinę pewnie spełniała wszystkie jej wymagania.
Młodzi Polacy zdecydowanie i zasłużenie plasują się już od dawna wśród orkiestr profesjonalnych. I w tym znaczeniu w ramach tego cudownego berlińskiego festiwalu przyszłości na Gendarmenmarkt są niejako na niewłaściwym miejscu.

Muzyczne przeszkody.
Tadeusz Wojciechowski, doświadczony dyrygent, otworzył koncert uwerturą Hindemitha „Nowości dnia". Tytuł wprowadza dzisiaj po trosze w błąd, ponieważ nowości, na które powołuje się kompozytor, mają już 82 lata. Co się wydarzyło w tych gorzkich czasach, tutaj i tam ? Owo „nowe" okazało się i to zbyt często okropnościami stulecia. Ale nie u Hindemitha. W 1929 roku, przynajmniej w jego muzyce, świat wydaje się jeszcze być w porządku, jest b beztroski i daje się przemierzać w radosnych podskokach. Uważać trzeba jedynie na muzyczne przeszkody, starannie wkomponowane w utwór. Hindemith rozrzucił je po nim licznie, lekką ręką i nie po to jedynie, by irytowały orkiestrę. Głównym dziełem wieczoru była, poza Berliozem, symfonia nr 4 na fortepian i orkiestrę "Symphonie concertante" Karola Szymanowskiego: koncert fortepianowy, który wydawał się niejako obawiać samego siebie. Partia fortepianu pojawia się w nim często jako nic innego, jak jedynie muzycznie rozbudowany element, fortepian jako jeden z instrumentów orkiestry, który chętnie pozostałby jej częścią. Jan Krzysztof Broja wykonał swoją partię bezbłędnie, ze smakiem i mistrzostwem. Wielka szkoda, że w Niemczech tak rzadko słyszy się dzieła Szymanowskiego. Są one nadzwyczaj indywidualne, pod każdym względem urocze i warte posłuchania, nawet jeśli nie od razu wpadają w ucho. Nie skąpią swoich wdzięków, ale chętnie ukrywają je pod zaletami orkiestry. Wygląda na to, że ich twórca nie charakteryzował się największą wiarą w siebie. Ale właśnie w Polsce szczególnie trudno było zawsze komponować, wokół Chopina - świętości muzycznej. Przy całym podziwie dla jego wyjątkowego dzieła wydawało się ono prawie nie do pokonania. Z tego powodu musiał cierpieć także Szymanowski. Przyjdzie czas, że i jemu muzyka światowa w końcu wspaniałomyślnie wyznaczy stałe i właściwe miejsce.

Źródło: Klaus Geitel, "Berliner Morgenpost", niedziela, 14 sierpnia 2011




* * * * * * * * * * * ** * * * * *



Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus wpisuje się w fantastyczną tradycję orkiestr swojego kraju
Na zewnątrz prezentują się bardzo surowo i oficjalnie, w Polsce przywiązuje się wagę do formy: czarny garnitur, czarna mucha. Dyrygent patrzy raczej posępnie, nie nawiązuje kontaktu z publicznością. Ale w środku, tu wszystko wygląda inaczej. Już hymn festiwalowy zabrzmiał tak jazzowo, jak nigdy dotąd, w końcu Polska ma swoją własną tradycję jazzu. Także uwertura Hindemitha przypominała bardziej granie Offenbacha, co trzeba umieć zagrać w ten sposób przy tak złożonym dziele! Wspaniałe instrumenty smyczkowe, doskonałe instrumenty dęte - Polska ma fantastyczną tradycję orkiestrową.
To, że nie pytano, o co chodzi bardziej w 4. symfonii Szymanowskiego, czy
o orkiestrę czy o fortepian, wynikało z przepływu gry między nimi. Bardzo widoczny, świadomy solista: Jan Broja.
Na końcu Berlioz: tak często słuchany, że aż mógł okazać się niebezpieczny. Ale nie dla tej orkiestry, która panuje także nad grą szerokim smyczkiem, co przy Drodze na miejsce stracenia (Hinrichtung) i Sabacie czarownic
(Hexenabbat) może brzmieć co prawda nieco głośno, ale treściwie i bez patosu. Potwierdza się tu dyscyplina, która jest ewidentnie symbolem tego nowego pokolenia.
Ale od czasu do czasu uśmiech, na to muzycy powinni się jednak odważyć!


Źródło: Clemens Goldberg, Kulturradio, 2011



« Powrót

Drukuj
Projekt i realizacja: Rotos
Copyright (c) 2009 Sinfonia Iuventus | Intranet